poniedziałek, 15 września 2014

ROZDZIAŁ I

Pierwszy rozdział dedykuję mojej ukochanej, najlepszej, najcudowniejszej Pauli  @lukeyhug     Kocham Cię! 

- Demi wychodzę!

- Dobrze, tylko zadzwoń jak dojedziesz - uśmiechnęłam się do mnie nieco wyższej blondynki. Ma na imię Caroline i jest moją współlokatorką a zarazem najlepszą przyjaciółką.  Jedzie do swoich rodziców do  Nottingham na parę dni. Mieszkamy w Londynie od 4 miesięcy.

- Okey, nie martw się. To tylko 3 godziny drogi. Jestem dużą dziewczynką. - podeszła do mnie i ucałowała mnie w policzek - tylko mała, pamiętaj! Jeśli coś sie dzieję dzwoń o każdej porze dnia i nocy.

- Eeej nie mała, dobra? Jesteś wyższa tylko o pare centymetrów - obie zaczęłyśmy się śmiać - Będę za Tobą tak tęsknić..

- Ja za Tobą też, ale tęsknie za moją malutką Sophie - Sophie to jej 4 letnia siostrzyczka. Jest bardzo mądra, ładna i słodka. Traktuję ją jak własną malutką siostrzyczkę. Czuję się jakbym miała rodzeństwo.  - dawno jej nie widziałam, rodziców zresztą też.

- Wiem, wiem. Pozdrów rodziców i ucałuj malutką. Powiedz, że tęsknie.

- Nie ma sprawy, ale nie rozumiem czemu nie chcesz z mną jechać - usiadła na krześle a torbę odłożyła na podłogę.

- Jeju Car, przerabiałyśmy już to. Mam dzisiaj umówione spotkanie w sprawie pracy, chcę się odciąć od wpływów taty. - zapomniałam dodać, że mój tata jest mega bogaty i prowadzi własną firmę? Ma na imię Christoph. Moja  mama zmarła na raka. Walczyła z nim 2 lata, aż w końcu przegrała walkę. Załamałam się po śmierci mamy. Ona się mną opiekowała gdy tata był w pracy. Był tak zajęty pracą, że nawet nie bywał na moich urodzinach. Teraz zresztą też tak jest. Myśli, że pieniądze wynagrodzą mi  brak ojca w  życiu.

- Rozumiem. Przeprasza. Ja się już zbieram, bo o 20 dotrę. Buźka - pośpiesznie bierze torbę i zgrabnie wsiada do swojego  białego BMW 5 F10. Zapamiętałam nazwę bo całe 6 miesięcy opowiadała mi o tym jak cudownie się jeździ tym autem i żebym też taki sobie kupiła, ale mi tam pasuję moje  Volvo xc60. Jest dla mnie wygodne  i wystarczy.

Gdy Car odjechała poszłam do kuchni zrobić swoją ulubioną herbatę z ziołami. Muszę ukoić nerwy i zobaczyć czy wszystko mam na rozmowę kwalifikacyjną

Po godzinie poszłam się odświeżyć i ubrać w kremową sukienkę do połowy ud i tego samego koloru pantofelki na obcasie.

Gdy wychodziłam sprawdzałam 3 razy czy niczego nie zapomniałam. Trzydzieści minut później byłam już pod wielkim szklanym budynkiem.

Weszłam  do recepcji i od razu obsłużyła mnie wysoka blondynka, wyglądała na 25 lat i miała ładnie komponujący się malutki tatuaż na nadgarstku. Nutka?

- Witam w Malik Company. Pani umówiona? -  ale słodko.. ugh

-  Dzień Dobry . Byłam umówiona na rozmowę kwalifikacyjną. Demetria Staal.

- Sekunda, a tak.. Proszę za mną. - wychodzi i kieruje się do windy.

Gdy przyciska guzik przywołujący i drzwi od windy się otwierają  widzę wielką, przestrzenią windę. Zupełnie jak u taty - pomyślałam

Jedziemy tak w zupełnej ciszy. Gdy w końcu stajemy na 5 piętrze dostrzegam  kolejną blondynkę. Stoi i czeka przy windzie. Taką ma prace czy skądś przyszła?

- Witam, pan Malik już na panią czeka. Drzwi na przeciwko. Proszę wejść bez pukania. Życzy pani sobie coś do picia? - Tak szybko mówi jakbym miała ją zabić, aha.

- Nie, dziękuję  - kieruję się w białe drzwi. No to teraz albo nigdy - myślę i wchodzę.

Pierwsze co dostrzegam to białe ściany i pólka z książkami. Zaraz po tym biurko i ... jego.

Przystojnego mężczyznę z lekkim zarostem. Wyglądał na góra 28 lat. W  życiu nie widziałam tak umięśnionego i przystojnego mężczyzny. Stałam w progu chyba z parę minut, bo spojrzał na mnie zza laptopa.

- Wejdzie... wooo. Witam panią. Jak pani na imię? - zamknął laptopa i wygodnie rozsiadł się na krześle, a ja w tym czasie zajęłam miejsce naprzeciwko tego .. mężczyzny.

- Em, mam na  imię Demi.

- Piękne imię dla pięknej kobiety.- uśmiechnął się i wyciągnął rękę po moje dokumenty

- Eeem dziękuję? - podałam mu dokumenty i czekałam, aż je przestudiuje. Cholernie długo..

- Widzę, że nie ma  pani kwalifikacji.. Ubiega się pani na moją asystentka.. - mówił bez bawiony wyrazu - ALE ja nie jestem złym człowiekiem i wiem, że ludzie muszą się wykazać - skromność to jego drugie imię  - dam pani znać jeszcze dzisiaj. Mogę zatrzymać CV? - albo mi sie wydaję albo mrugną do mnie!

- Naturalnie.

- Mogę mówić Ci po imieniu? - spojrzał na mnie spod rzęs. Nie rób tego!

- Jeśli panu to odpowiada. - mówię bez bawiona energii

- Ty również możesz mówić do mnie na TY. - Aha, okey? A to co miało być?

Rozmowa przebiegała jeszcze z 5 minut i mogłam spokojnie wyjść. Coś się denerwowałam.. przecież nie mam czemu. Jestem dziewczyną, która nie ma się czego bać... więc dlaczego taka dzisiaj byłam?

Gdy chciałam wyjść OD niego zatrzymał mnie.

- Demi...

- Słucham?

- Do zobaczenia - uśmiechnął się.

 _____________________________________________________________________________



Bardzo proszę o opinie, nawet te krytyczne. :P  Będę wiedziała co poprawić.

Kocham x

@chlebsoon


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz