Nadal nie mogę się otrząsnąć po rozmowie z tym mężczyzną. Jest w nim coś.. przyciąga mnie.
Był już wieczór. Ubrana w długą sportową bluzkę z napisem 'Detroit" i czytałam "Inferno" Dana Browna na kanapie, gdy ktoś zapukał do drzwi.
Lekkim krokiem przemierzyłam korytarzy i otworzyłam drzwi. A tam... ON
Miał na sobie czarny garnitur, potargane włosy i stał opierając się o framugę drzwi.
- Demi - jego głos był tak cichy, że ledwie go słyszałam. Jego oczy powiększyły się. Wyglądał na zaskoczonego? Tak, chyba tak. A co ja mam powiedzieć? Stoję w progu drzwi w bluzkę zakrywającą jedynie tyłek.
- Zayn.. - bardzo zaskoczyła mnie jego obecność tu. BARDZO to mało powiedziane .. - co ty.. tu?
- Mówiłem, że przekaże Ci wieści osobiście.. ale to co tu widzę. Jestem zaskoczony.. bardzo, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Wyglądasz.. wooo. Jesteś naprawdę piękna - Piękna? Ulalala
- Em, dziękuję. Wejdź, proszę - wskazałam ręką a on już powędrował do salonu - jest tu trochę nie porządku... czytałam - uśmiechnęłam się i wskazałam aby usiadł
- Nie przeszkadza mi to Demetrio. W żadnym wypadku.. Przyjechałem od razu po pracy, żeby powiedzieć Ci, że dostajesz tą pracę.. ale trochę zmieniam warunki. - warunki? o co chodzi? - zjawiasz się kiedy ja chcę, robisz co chcę i generalnie pomagasz mi. Zgadasz się? - wyciągnął jakiś papier i położył go na stoliku, zaraz po tym wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki długopis.
Podpisać czy nie? Marzę o tej pracy, ale boję się spotkania z nim. Co się z mną dzieję?
Byłaś wolną, nieugiętą dziewczyną! Czemu ten koleś robi z Tobą to co chce? Tak nie będzie!
Wyciągnąłem po długopis i złożyłam czytelny podpis na dolnym rogu papieru.
- Coś jeszcze? - zapytałam niby z niechęcią
- Wydaję mi się, ze nie - przegryzł wargę i rozsiadł się na sofie.
Hola, hola. To jeśli nie to wypad. Może jeszcze kolacje Ci podać?! Ugh.
- Emm, to jutro mam zacząć? - usiadłam koło niego i złączyłam nogi
- Jeśli Ci to pasuje?
- Oczywiście
- To możesz zacząć od jutra. Powiedzmy, że na godzinę 9? Podjadę do Ciebie.
- Dobrze
- Demetrio? - zapytał patrząc w telefon
- Demi - poprawiłam z irytacją
- Dobrze DEMI. Opowiesz mi coś jeszcze o sobie? O twoich upodobaniach, hobby i takich różnych? - ha, mówił to jakby był zmieszany
- No to ten. .. przeprowadziłam się z Nottingham. Od 4 miesięcy mieszkamy tutaj, uwielbiam fotografować i gotować.. - Boże nie denerwuj się Demi. On Cię tylko pyta o zainteresowania - uwielbiam 5 secunds of Summer, nie mam rodzeństwa .. to chyba wszystko
- Hmm, super że uwielbiasz gotować, ponieważ ze mnie jest denny kucharz - uśmiechnął się.
Przysięgam, że jego uśmiech spowodował u mnie stado motylków.
- Aha, super - zabrzmiało to trochę arogancko, ale cóż.
- Widzę, że masz pazurki - zaśmiał się. Wydaję mi się, że pali papierosy
- Słucham? - nic nie poradzę idioto że mnie wkurzasz a zarazem onieśmielasz
- To co słyszałaś. - koleś licz dni twojego marnego życia
- Zayn? - wiem, że jestem debilką ale chyba spróbuję
- Hym?
- Opowiesz mi coś o sobie?
_____________________________________________________________________________
W kocu kolejny rozdział łuuuuchu :)
Nie mogłam się zebrać za ten rozdział. Wiem nadaje sie do kibla.
Przepraszam, że jest taki krótki.
Uwagi możecie pisać w komentarzach
@chlebsoon x
Był już wieczór. Ubrana w długą sportową bluzkę z napisem 'Detroit" i czytałam "Inferno" Dana Browna na kanapie, gdy ktoś zapukał do drzwi.
Lekkim krokiem przemierzyłam korytarzy i otworzyłam drzwi. A tam... ON
Miał na sobie czarny garnitur, potargane włosy i stał opierając się o framugę drzwi.
- Demi - jego głos był tak cichy, że ledwie go słyszałam. Jego oczy powiększyły się. Wyglądał na zaskoczonego? Tak, chyba tak. A co ja mam powiedzieć? Stoję w progu drzwi w bluzkę zakrywającą jedynie tyłek.
- Zayn.. - bardzo zaskoczyła mnie jego obecność tu. BARDZO to mało powiedziane .. - co ty.. tu?
- Mówiłem, że przekaże Ci wieści osobiście.. ale to co tu widzę. Jestem zaskoczony.. bardzo, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Wyglądasz.. wooo. Jesteś naprawdę piękna - Piękna? Ulalala
- Em, dziękuję. Wejdź, proszę - wskazałam ręką a on już powędrował do salonu - jest tu trochę nie porządku... czytałam - uśmiechnęłam się i wskazałam aby usiadł
- Nie przeszkadza mi to Demetrio. W żadnym wypadku.. Przyjechałem od razu po pracy, żeby powiedzieć Ci, że dostajesz tą pracę.. ale trochę zmieniam warunki. - warunki? o co chodzi? - zjawiasz się kiedy ja chcę, robisz co chcę i generalnie pomagasz mi. Zgadasz się? - wyciągnął jakiś papier i położył go na stoliku, zaraz po tym wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki długopis.
Podpisać czy nie? Marzę o tej pracy, ale boję się spotkania z nim. Co się z mną dzieję?
Byłaś wolną, nieugiętą dziewczyną! Czemu ten koleś robi z Tobą to co chce? Tak nie będzie!
Wyciągnąłem po długopis i złożyłam czytelny podpis na dolnym rogu papieru.
- Coś jeszcze? - zapytałam niby z niechęcią
- Wydaję mi się, ze nie - przegryzł wargę i rozsiadł się na sofie.
Hola, hola. To jeśli nie to wypad. Może jeszcze kolacje Ci podać?! Ugh.
- Emm, to jutro mam zacząć? - usiadłam koło niego i złączyłam nogi
- Jeśli Ci to pasuje?
- Oczywiście
- To możesz zacząć od jutra. Powiedzmy, że na godzinę 9? Podjadę do Ciebie.
- Dobrze
- Demetrio? - zapytał patrząc w telefon
- Demi - poprawiłam z irytacją
- Dobrze DEMI. Opowiesz mi coś jeszcze o sobie? O twoich upodobaniach, hobby i takich różnych? - ha, mówił to jakby był zmieszany
- No to ten. .. przeprowadziłam się z Nottingham. Od 4 miesięcy mieszkamy tutaj, uwielbiam fotografować i gotować.. - Boże nie denerwuj się Demi. On Cię tylko pyta o zainteresowania - uwielbiam 5 secunds of Summer, nie mam rodzeństwa .. to chyba wszystko
- Hmm, super że uwielbiasz gotować, ponieważ ze mnie jest denny kucharz - uśmiechnął się.
Przysięgam, że jego uśmiech spowodował u mnie stado motylków.
- Aha, super - zabrzmiało to trochę arogancko, ale cóż.
- Widzę, że masz pazurki - zaśmiał się. Wydaję mi się, że pali papierosy
- Słucham? - nic nie poradzę idioto że mnie wkurzasz a zarazem onieśmielasz
- To co słyszałaś. - koleś licz dni twojego marnego życia
- Zayn? - wiem, że jestem debilką ale chyba spróbuję
- Hym?
- Opowiesz mi coś o sobie?
_____________________________________________________________________________
W kocu kolejny rozdział łuuuuchu :)
Nie mogłam się zebrać za ten rozdział. Wiem nadaje sie do kibla.
Przepraszam, że jest taki krótki.
Uwagi możecie pisać w komentarzach
@chlebsoon x
